Otagowane : impresja

high res next gen wonderland

1

2

3

4

5

6

7

 

1 rok to: 365 dni, 8760 godzin, 525600 minut, 31536000 sekund. Jeżeli pomnożyć to przez 27, wychodzi 851472000 sekund. Tak w przybliżeniu. Mając w poważaniu rok przestępny i tym podobne. Imponująca liczba. I wciąż rośnie. A każda z tych sekund to skrawek życia, odrębne wspomnienie, świadectwo istnienia. Kiedyś chciałem maksymalnie wykorzystać każdą chwilę zanim umknie bezpowrotnie. Bo przecież właśnie uciekał czas… mój czas. Dlatego wszystko musiało być BARDZIEJ, nawet nie wiem jak to opisać, po prostu bardziej szalenie, bardziej intensywnie i zawsze NA GRANICY. Liczyło się tylko TU i TERAZ. Ta potrzeba doświadczenia była również związana ze strachem, że to co zaobserwowane do tej pory to jedynie cienie na ścianie albo iluzje magika, które mogą okazać się nędznymi kuglarskimi sztuczkami. I gdy opadnie kurtyna, królik wyskoczy z kapelusza z podwójnym dnem, znaczone karty wylecą z rękawa, a cudownie teleportowane przedmioty znajdą się w zapadni pod sceną. No i ta myśl, że może jednak to prawdziwe życie toczy się gdzieś obok. W związku z tym wszystkiego trzeba było spróbować, dotknąć, poczuć. Potrzeba uszczypnięcia, aby przekonać się, że to nie sen. I wiecie co? To nie sen. A czasu jest wystarczająco wiele. Z tym przeświadczeniem żyje się lepiej a przede wszystkim łatwiej. Bez tej łapczywości i ikaryjskich porywów. Spokojnie, jakby w slow motion, skupiając nie tylko na sobie, ale na rodzinie i przyjaciołach. Skupiając na tym co ważne. Tekst ten nazwałem Egoist hedonist.