Podsumowanie dwudziestu-jeden lat życia.

Rodzimy się na tym świecie zagubieni, całe Nasze życie starając się odnaleźć cel, szukając światełka w tunelu, wybierając swoje ścieżki. Czasami z nich schodzimy, zmieniamy je. Mamy do tego całkowite prawo.

Przez pierwsze lata udowadniamy zarówno sobie jak i dorosłym, że jesteśmy silni i możemy wszystko. Widzimy osoby o wiele starsze od Nas samych które potrafią samodzielnie siedzieć, chodzić, a nawet chwytać przedmioty. Chcemy za wszelką cenę też umieć to co oni. Powoli zaczynamy odpychać się na swoich nogach, oczywiście przy pomocy trzymających Nas dorosłych. Trzymają Nas na początku w talii, a gdy coraz to bardziej nabieramy sił – za ręce. W pewnym momencie nie potrzebujemy już ich pomocy. Zaczynamy chodzić samemu.

Jesteśmy pełni chęci do życia i ciekawi otaczającego Nas świata. Chcemy poznawać wszystko wokół. Każdego dnia budzimy się pełni energii i budzimy przy tym również Naszych rodziców.

W pewnym etapie posyłają Nas do szkoły. Oddają Nas w ręce edukacji i społeczeństwa. Na początku jesteśmy zagubieni; później u wielu osób to uczucie mija. Jednakże nie u wszystkich.

Chcemy zabłysnąć, czuć przynależność do danej grupy. Popełniamy pełno głupstw i błędów przez to jaki wpływ zaczyna na Nas mieć rola społeczna. Tworzą się wzorce behawioralne przez przeżycia spowodowane zarówno w środowisku publicznym (znajomi, obcy), jak i prywatnym (dom, rodzina). Umacnia się Ego. Wybór czy nadal będziesz będziesz je karmić należy do Ciebie.

Biorąc pod uwagę datę mojego urodzenia, nie da się ukryć, że jestem jeszcze młody. Jednakże dziękuję aktualnemu życiu za doświadczenie które udało mi się w ciągu tych dwudziestu-jeden lat zebrać.

Mam wytworzone wzorce zachowań, świadomość tego co na mnie wpływa, znam ludzi, wiem do czego są zdolni, nawet jeżeli nie mówię tego na głos, posiadam z tyłu głowy informację co mogą zrobić, abym nie był później zaskoczony, bądź co gorsza odczuwał smutek z ich powodu, bo przecież wszyscy chcemy tego uczucia za wszelką cenę uniknąć i dążyć do szczęścia.

W swoim aktualnym wieku wiem, że zmiany zachodzą w Nas samych, nie wokół Nas. Jeżeli nie będziemy chcieli czegoś zmienić, nie ważne czy wewnątrz, czy zewnątrz – to nikt Nam w tym nie pomoże.

Sam jestem osobą która uczęszczała do wielu specjalistów, którzy dzielnie nadawali mi kierunek, ale ode mnie zależało to, czy uda mi się osiągnąć ostateczny cel.

W przeciągu ośmiu lat byłem chrześcijaninem, ateistą, a nawet zahaczyłem o Buddyzm i inne wyznania religijne, jak i również przez moment praktykowałem Magiję Ceremonialną, okultyzm. Zapewne wszystkiego i tak tutaj nie wymienię.

Medytacja bardzo pomogła odmienić moje życie. Zacząłem ją praktykować zaraz po przebudzeniu, bojąc się tego cholernie, przez Ego, które usilnie starało się utrzymać swoją dominującą pozycję w moim funkcjonowaniu, zarówno względem zachowania jak i myślenia.Zacząłem praktykować również prawo przyciągania z „racjonalnym” podejściem na zasadzie „pewnie się nie uda, ale spróbuję, zobaczę”. Udało się.

Zamanifestowałem sobie wszystko czego do tej pory chciałem. Mam cudowne życie, na które nie mogę narzekać. Za to, jak Nam już dobrze wiadomo – człowiek potrzebuje rozwoju. Nadałem sobie nowe cele. Zbieram w sobie cierpliwość aby do nich dążyć, bo wiem już, że wszystko jest możliwe, tylko potrzeba chęci, działania i czasu.

Wyszedłem z Matrixu. Świat stoi przede mną otworem.